środa, 5 września 2007

Mieszkanie

Całkiem niedawno cieszyłem się z tego, że przyjęto mnie na studia, oczywiście nie jest to moja wymarzona psychologia, ale kto wie może to i nawet lepiej. Otóż dostałem się (fanfary) na Wydział Biologii kierunek biologia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wielka była moja radość (nawet odpuściłem obozowi musztrę, w tym czasie byłem na obozie harcerskim i pełniłem funkcję oboźnego) jednakże mimo swej wielkości nie trwała długo...

Pierwszym impulsem zbijającym mą euforię na niższy poziom była odległość wydziału od centrum (ul. Umultowska 89 w Poznaniu) jakieś 20 minut Pestką (PST) z Kaponiera no OK jakoś to przeżyję. Tramwajami jeździ się nawet fajniej niż autobusami KLA. a w razie czego zawsze jest rower.

Druga jednak rzecz sprawiła, że zaczynam się trochę obawiać, otóż okazało się, że mimo tego, iż obiecano zarówno mi jak i mojemu tacie korespondencję z informacjami na temat akademików oraz wydrukowanymi wnioskami do uzupełnienia, nie dostałem nic i znalazłem się bez dachu nad głową.

Szukałem różnych ofert aż w końcu znalazłem jedną, która była dla mnie światełkiem nadziei. Umówiłem się z jednym z lokatorów, z którym miałbym dzielić pokój na 15.00 dnia 4 września bieżącego roku. Nie dość, że podał mi błędny adres to po rozmowie stwierdził, iż zadzwoni do mnie o 18.00 i odpowie czy mnie łaskawie przyjmą jako współlokatora czy też nie...

I zadzwonił, że jednak nie chcą mnie tam... "Tak wyszło" powiedział... Zrobiło mi się trochę przykro. Mieszkanie bardzo mi się podobało. Do mojej dyspozycji było biurko, takie małe, ale w sam raz na komputer, jakieś łóżko jednoosobowe, stara szafa i chyba z tego samego okresu (lata 60-te) półka... Jednym słowem nie było na co narzekać. Łazienka wspólna w stanie jak dla mnie Idealnym możliwość podłączenia Internetu, kuchnia świetnie wyposażona, jedynym minusem był brak pralki, ale, na co mi pralka skoro obok był akademik i możliwość korzystania z pralni, a ponadto cena owego mieszkania była niższa niż mój założony najniższy próg pieniężny?

Oto wiec piszę teraz smutny z powodu braku dachu nad głową, choć może mimo wszystko coś się znajdzie? Może ktoś zlituje się nad biednym studentem? Miejmy nadzieję, że tak.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

chciałeś iść na psychologię? Ależ to dla mnie szok! Zastanawia mnie też twoje narzekanie na dojazd. 20 minut to źle??!!!! no normalnie jestem pod wrażeniem.
Pozdrowienia,
Gosia S. vel. Atomka :P

Kostek pisze...

narzekanie jest cechą Polaków, natomias gdybyś dokłądniej przeczytała mojego posta dowiedziałabyś sie że znalazłem plusy owego połączenia... Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Ależ ja go przeczytałam dokładnie. Ale i tak mnie tym rozbawiłeś. :)

Kostek pisze...

a czemu uważasz, że nienadawałbym się na psychologa? Może to rozwiniesz?