Całkiem niedawno cieszyłem się z tego, że przyjęto mnie na studia, oczywiście nie jest to moja wymarzona psychologia, ale kto wie może to i nawet lepiej. Otóż dostałem się (fanfary) na Wydział Biologii kierunek biologia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wielka była moja radość (nawet odpuściłem obozowi musztrę, w tym czasie byłem na obozie harcerskim i pełniłem funkcję oboźnego) jednakże mimo swej wielkości nie trwała długo...
Pierwszym impulsem zbijającym mą euforię na niższy poziom była odległość wydziału od centrum (ul. Umultowska 89 w Poznaniu) jakieś 20 minut Pestką (PST) z Kaponiera no OK jakoś to przeżyję. Tramwajami jeździ się nawet fajniej niż autobusami KLA. a w razie czego zawsze jest rower.
Druga jednak rzecz sprawiła, że zaczynam się trochę obawiać, otóż okazało się, że mimo tego, iż obiecano zarówno mi jak i mojemu tacie korespondencję z informacjami na temat akademików oraz wydrukowanymi wnioskami do uzupełnienia, nie dostałem nic i znalazłem się bez dachu nad głową.
Szukałem różnych ofert aż w końcu znalazłem jedną, która była dla mnie światełkiem nadziei. Umówiłem się z jednym z lokatorów, z którym miałbym dzielić pokój na 15.00 dnia 4 września bieżącego roku. Nie dość, że podał mi błędny adres to po rozmowie stwierdził, iż zadzwoni do mnie o 18.00 i odpowie czy mnie łaskawie przyjmą jako współlokatora czy też nie...
I zadzwonił, że jednak nie chcą mnie tam... "Tak wyszło" powiedział... Zrobiło mi się trochę przykro. Mieszkanie bardzo mi się podobało. Do mojej dyspozycji było biurko, takie małe, ale w sam raz na komputer, jakieś łóżko jednoosobowe, stara szafa i chyba z tego samego okresu (lata 60-te) półka... Jednym słowem nie było na co narzekać. Łazienka wspólna w stanie jak dla mnie Idealnym możliwość podłączenia Internetu, kuchnia świetnie wyposażona, jedynym minusem był brak pralki, ale, na co mi pralka skoro obok był akademik i możliwość korzystania z pralni, a ponadto cena owego mieszkania była niższa niż mój założony najniższy próg pieniężny?
Oto wiec piszę teraz smutny z powodu braku dachu nad głową, choć może mimo wszystko coś się znajdzie? Może ktoś zlituje się nad biednym studentem? Miejmy nadzieję, że tak.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

4 komentarze:
chciałeś iść na psychologię? Ależ to dla mnie szok! Zastanawia mnie też twoje narzekanie na dojazd. 20 minut to źle??!!!! no normalnie jestem pod wrażeniem.
Pozdrowienia,
Gosia S. vel. Atomka :P
narzekanie jest cechą Polaków, natomias gdybyś dokłądniej przeczytała mojego posta dowiedziałabyś sie że znalazłem plusy owego połączenia... Pozdrawiam
Ależ ja go przeczytałam dokładnie. Ale i tak mnie tym rozbawiłeś. :)
a czemu uważasz, że nienadawałbym się na psychologa? Może to rozwiniesz?
Prześlij komentarz