piątek, 21 września 2007

Brak słów

Dzisiejsza wycieczka do Poznania to była totalna klapa! Mieszkanie, które oglądałem to totalna rudera… ogrzewanie piecykiem elektrycznym, przecież bym musiał sobie żyły wypruć żeby to opłacić, chyba kogoś tu po!@#$%o. No, ale OK. Farba odpryskiwała od ściany, okna drewniane, ale tak zaniedbane, że to się z pale nie mieści, a na dodatek jeden materac też wątpliwego pochodzenia (stanu wolałem nie sprawdzać) i rozlatujące się meble… Jednym słowem (w zasadzie trzema i jednym spójnikiem) SYF, KIŁA I MOGIŁA.

W wyniku owego niepowodzenia udałem się w kierunku Akumulatorów przy Rondzie Kaponiera. Znalazłem kilka ogłoszeń i umówiłem się na poniedziałek, bo oczywiście dzisiaj tym ludkom nie pasowało. I nie obchodzi ich, że jednorazowa podróż do poznania kosztuje mnie skromnego studenta od 20 do nawet 40 złotych + wydatki typu przemieszczanie się po poznaniu z jednego końca na drugi + dostanie się na dworzec w Kaliszu, a nie będę wspominał już o moich biednych nerwach. Oczywiście nie ma to jak mieć w dupie kogoś, kto ma 19 lat… sądzę jednak ze największym moim wydatkiem jest telefon zaledwie w ciągu kilku tygodni doładowałem go za jakieś 100 albo nawet 120 złotych (dobrze, że nie mam abonamentu)

Z powodu moich niepowodzeń zauważyłem ze zaczyna mi opierdzielać, i to ciężko… Postanowiłem zbierać wszystkie ulotki, jakie mi ktoś ręczy w poznaniu i zebrałem niezła kolekcję. Na dodatek stwierdziłem, że sobie pofolgują i kupiłem sobie rurkę z kremem na deptaku, w końcu nie ma to jak smak z dzieciństwa i o dziwo nadal są tak samo smaczne jak kiedyś. Dokonałem także zakupu bardziej zimowego. Z racji ze nie lubię nosić szalików a mam piękną kurtkę moro i koszulę BW to pozwoliłem sobie na zakup „arafatki” oczywiście oliwkowo-czarnej, bo taka mi się podoba i jest użyteczna do kamuflażu leśnego i pięknie się komponuje z morem BW typu Fleccktan.


P.S.

Szanowny Kolego Mikołaju

W odpowiedzi na dzisiejszy Telefon Szanownego Kolegi informuję, iż w najbliższy poniedziałek tj. 23 – 09 – 2007r. odwiedzę miasto Poznań. Wszelkich dodatkowych informacji będę w stanie udzielić Szanownemu Koledze dopiero w niedzielę wieczór.

Z poważaniem Łukasz Kostecki

1 komentarz:

Unknown pisze...

Arafatkę takowego koloru posiadam i ja. A rurki z kremem? Nie lubię.
A mieszkanko, chociaż pokój - znajdziemy;)